1 funt szterling = PLN
Pogoda w Peterborough
Peterborough
+10°C
Dzisiaj jest: 18.4.2026
   accidentZigZag-Baner 
polbud OMEGA POPRAWIONE  
 SHA baner  

Historia zaczęła się w ubiegłym roku latem. Zaprowadziliśmy samochód do pewnego warsztatu samochodowego na Lincoln Road, gdzie właścicielem jest Pakistańczyk a pracuje Polak. Dlaczego tam? Z prostej przyczyny: jak wielu Polaków, łatwiej się porozumieć po polsku przy naprawie auta. Auto miało poważne uszkodzenia, silnik do wymiany i elektrykę plus parę innych detali.W związku z tym, że trochę zwlekaliśmy, ze względu na brak gotówki, garaż przetrzymywał auto na swoim parkingu. 

Jak zdecydowaliśmy się nie naprawiać, właściciel kazał nam zapłacić 600 funtów za tzw. trzymanie auta u nich na parkingu. Stwierdziliśmy, że dołożymy jeszcze raz tyle i naprawimy w całości auto. Właściciel przekonywał, że za te pieniądze znajdzie nam silnik i naprawi. Zgodziliśmy się. W przeciągu kilku tygodni właściciel szukał silnika i co kilka dni dzwonił, że już znalazł, ale z każdym jego telefonem każdy kolejny silnik był droższy.

Zdesperowani i w potrzebie, a także nakłaniani do naprawy (bo przecież i tak będziemy mu musieli zapłacić za parking), w końcu zgodziliśmy się na 2000 funtów, bo ponoć to był brylant wśród silników, nowy i idealny. OK pomyśleliśmy, auto było drogie więc warto.

Wkrótce okazało się, że musieliśmy zapłacić dużo więcej. Polak, który pracował tam powiedział nam, że właściciel chce nas naciągnąć i nie powiedział nam o zepsutym turbo w aucie, bo przecież jak się podłączy nowy silnik do uszkodzonej turbiny - to wiadomo, co się stanie. Kolejne 350 funtów. Wtedy dopiero dowiedzieliśmy się, że nie należało dawać zaliczki „staremu”, bo będzie nas teraz szantażował. Było za późno, wpłaciliśmy mu pożyczone w banku pieniądze.

Po kilku tygodniach pojechaliśmy odebrać auto, byliśmy wyczerpani negocjacjami

i czekaniem. Na miejscu okazało się, że musimy zapłacić jeszcze 500 funtów, a jak nie - to nie dostaniemy auta! Szantaż. I jeszcze 100 funtów za płatność kartą. Pomyśleliśmy dla świętego spokoju zapłacimy, zgłosimy nadużycie do Trading Standards, mamy faktury, gwarancje, wszystko. Przecież nie zostawimy auta na weekend w warsztacie, bo już nie możemy nikomu zaufać w takim wypadku.

Zgłosiliśmy sprawę do Trading Standards, którego pracownik wkrótce odwiedził warsztat

i domagał się informacji. Wtedy okazało się, że właściciel ma sporo na sumieniu i wpadł w szał, że my go podaliśmy do takiej instytucji. Zadzwoniłam na policję i zgłosiłam agresję i przemoc werbalną, baliśmy się tego człowieka. Niestety, w tym samym czasie auto się zepsuło.Wydaliśmy ponad 3500 funtów na naprawę i auto nie działało. Zostaliśmy wyrzuceni z garażu mimo tego, że mieliśmy pisemną gwarancję 2-miesięczną na naprawę. Przez kolejne miesiące szukaliśmy pomocy wszędzie, aż sprawa skończyła się w sądzie po tym, jak w renomowanym salonie ekspertyza wykazała, że auto nie nadaje sie do użytku i w zasadzie oprócz nowego silnika nic nie zostało naprawione. W samochodach nowszej generacji nie wystarczy wyjąć stary silnik i włożyć nowy, trzeba wykonać dużo pracy, żeby wszystko razem zespolić. Ale przecież wydając tyle pieniędzy, byliśmy pewni i zapewniani, że auto będzie sprawne. Ufaliśmy też Polakowi, który naprawiał to auto. Przecież się zna, my tylko płacimy. Ekspertyza w salonie wykazała, że musielibyśmy zapłacić 2300 funtów, żeby to naprawić. Teraz to auto wyniosłoby 2 razy tyle, co za nie zapłaciliśmy.

W sądzie wygraliśmy proces, właściciel zignorował wezwania sądu, komornika, który był tam wielokrotnie. Bezskutecznie a wydawałoby się niemożliwe. Dodam, że proces pochłonął następne setki funtów. Myśleliśmy, że sprawiedliwość dosięgnie oszusta. Ale w tym kraju niestety ktoś, kto prowadzi firmę ltd może łatwo ominąć prawo i nie płacić długów.

Po dalszych poszukiwaniach dowiedzieliśmy się, że firma się likwiduje, na razie jest zawieszona, oficjalnie zaprzestała działalności, choć w rzeczywistości firma nadal działa. Wszyscy w Trading Standards, sąd, Companies House, Retail Motor Industry Federation, wiedzą o tym, ale przecież właściciel jest zamożnym człowiekiem i stać go na opłacenie prawników, którzy doradzą mu jak ominąć prawo. Oczywiście ten warsztat nadal funkcjonuje pod tymi samymi szyldami i nawet może ci sami ludzie tam nadal pracują.

Nas nie stać na prawników, niedługo rodzi nam się dziecko, uczciwie pracujemy, nie myśleliśmy, że naprawa auta może skończyć się koszmarem. Ale mamy nadzieję, że jeszcze uda nam się coś zrobić. Niestety prawnik powiedział nam, że to jest bardzo kosztowne a nas na to po prostu nie stać. Straciliśmy wszystkie oszczędności, kupiliśmy auto, zapłaciliśmy za rzekomą naprawę, potem musieliśmy kupić następne, zabrnęliśmy w długi i sprawa utknęła w momencie, gdzie jesteśmy już bezradni.

 

Mam nadzieję, że ta historia uświadomi ludziom, jak wiele zagrożeń czyha na uczciwych

i będą oni ostrożni. Takim ludziom jak właściciele i pracownicy owego warsztatu samochodowego nie można ufać i może lepiej nie zaprowadzać tam własnego auta.

 

 

 

Imię i dane kontaktowe użytkowniczki do wiadomości redakcji – prosimy o kontakt wszystkich zainteresowanych większą ilością szczegółów.

 

Comments are now closed for this entry

PROMOWANE OGŁOSZENIA:
ABC