1 funt szterling = PLN
Pogoda w Peterborough
Peterborough
+10°C
Dzisiaj jest: 18.4.2026
   accidentZigZag-Baner 
polbud OMEGA POPRAWIONE  
 SHA baner  

Bellsize 

POLECANE

PAMIĘTNIK ZNALEZIONY W PLECAKU II

Odwiedzili mnie dzisiaj dobrzy znajomi. Usiedliśmy tradycyjnie w kuchni bo to było nasze ulubione miejsce na pogaduchy. Mieliśmy ładny, duży i wygodny salon ale bardziej sprzyjał nam klimat kuchni tym bardziej, że wszyscy palą a tam zawsze były otwarte drzwi tarasowe. Wszyscy trzymali się mocno zasady "w salonie się nie pali". Tam jedynie oglądaliśmy polską telewizję. Bo teraz jak nam wszystkim wiadomo o naszą telewizję nie jest trudno. W Peterborough mamy speców od anten satelitarnych, którzy zajmują się instalacją naszych programów. Wystarczy jeden telefon i już jadą i raz dwa założą to co trzeba i możemy oglądać już ulubione polskie seriale. Dobrze, że są tacy ludzie bo dzięki nim mamy wygodniejszy i szybszy dostęp do naszej telewizji. Nawet jak się nam zepsuje dekoder to nasi fachowcy sobie poradzą.

Siedzieliśmy tak wszyscy popijając piwko i wspominaliśmy różne historie związane z pracą.

Nie zapomnę jak pracowałam na owocach dla pewnej agencji. Robiłam już tam ponad rok czasu ale miałam dosyć tamtejszej pracy. Ludzie byli straszni nie wiem skąd taka zawiść wśród naszych rodaków. Praca zaczynała się o 8 rano. Starsze kobiety, które były strasznie zawzięte schodziły na hale produkcyjną o pół godziny wcześniej, żeby zająć sobie miejsce, aby nikt inny nie zajął im linii ananasów, bo to była Ich ulubiona linka (a jak doszło do takiej sytuacji to robiły wszystko żeby taką osobę przegonić). A co lepsze za te 30 minut stania i czekania na start pracy nikt im nie płacił. Lubiły się interesować cudzym życiem. Jak przychodziła nowa osoba to czuła się gorzej niż na przesłuchaniu gdyż te zadawały tysiące pytań tak, aby dowiedzieć się jak najwięcej i aby mieć o czym rozmawiać i tworzyć plotki. Ale one to jeszcze  pryszcz w porównaniu do mojego przełożonego Anglika. To był człowiek, który był bardzo zmienny raz był w porządku a czasem był nie do wytrzymania. Pewnego razu w pracy miałam ułożoną całą paletę pustych kartonów a ten podszedł rozwalił mi wszystko i kazał układać jeszcze raz bo taką miał zachciankę. Jak stałam przy lince, która i tak już bardzo szybko szła On podszedł i zaczął mówić "szybciej, szybciej jesteś leniwą Polką". Zdenerwowało mnie to bardzo i odpowiedziałam, że możemy się zamienić jeśli jest taki mądry, a Polka, która stała obok mnie kazała mi się uspokoić i zwróciła mi uwagę, że nie wolno mi się tak odnosić do Anglika. Pomyślałam sobie a w czym my jesteśmy gorsi??  Oprócz tej sytuacji było wiele innych gdzie czuliśmy się źle traktowani. Aż nadszedł dzień gdzie pokłóciłam się właśnie z tym oto Anglikiem gdzie ten wpadł w straszną furię i kazał opuścić mi miejsce pracy i zostałam natychmiast zwolniona. Wraz ze mną poszły dwie koleżanki, które również nie mogły patrzyć na to co tam się działo. Tego dnia powinnam czuć się źle bo straciłam prace, ale było odwrotnie. Czułam sie szczęśliwa i odetchnęłam z ulgą, że skończyłam z pracą, gdzie żyłam ciągle w wielkim stresie.

Dowiedziałam się potem od znajomych, że poproszono do biura kobietę, która przez ponad rok czasu pracowała obok mnie (i niby zawsze była pozytywnie nastawiona do mnie), o  opinie czy dobrze zrobiono, że zostałam zwolniona. A ta odpowiedziała bez zastanowienia, że tak. Nic jeszcze by w tym takiego złego nie było tylko, że kilka dni potem, przypadkiem spotkałam ją na mieście a ta do mnie powiedziała "cześć kochana jak tam się czujesz wszystko w porządeczku??" Nie wiem jak ludzie mogą być tacy fałszywi co inne myślą a co inne robią.

Jak skończyłam opowiadać tą historię usłyszałam od moich znajomych, że nie tylko mi sie taka sytuacja przytrafiła. W Peterborough jest wiele fabryk gdzie ludzie pracują w ciągłym stresie i boją się słowem odezwać gdyż nie chcą stracić pracy. Wolą słuchać złośliwych uwag niż się postawić. A Anglicy się cieszą bo dla nich dobry pracownik to taki, który nie narzeka, siedzi cicho i robi od rana do wieczora a najlepiej to siedem dni w tygodniu.

Znam pewną kobietę, która jest koło 50-tki nie zna kompletnie angielskiego choć robi kilka lat już w UK. Na fabryce wciąż zmieniają się ludzie a ta wciąż zostaje. A to dlaczego? Odpowiedź jest prosta: jest jak "robokop", zapieprza jak tylko może, a jak dostanie wolne w tygodniu to idzie do biura i prosi o to, żeby zostać w pracy, Tłumacząc się, że lubi tą pracę i nie potrzebuje wolnego. Nic dziwnego, że potem traktują nas tak a nie inaczej narzucając większą ilość godzin pracy. Zwiększają zamówienia i przyspieszają tempo pracy.

Przez takie osoby pogarszamy tylko sytuację. To, że jesteśmy na obczyźnie to nie znaczy, że mamy pozwolić żeby nami pomiatali i źle nas traktowali. Należy walczyć o swoje prawa i pracować na godnych dla nas warunkach.

 

LENA

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

PROMOWANE OGŁOSZENIA:
ABC